Translate

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Moja przygoda z komunikacją miejską

Dzisiaj napiszę dlaczego nie korzystam z komunikacji miejskiej w Poznaniu i generuję poznańskie korki.



Od dziesięciu lat jeżdżę po mieście samochodem, z komunikacji miejskiej korzystam sporadycznie (średnio 2-3 razy w roku). Przeprowadziłam się jednak teraz na Winogrady i stwierdziłam, że powroty z biura w godzinach szczytu będą na tyle uciążliwe, że być może bardziej opłacałoby mi się może korzystać w tym zakresie z komunikacji miejskiej.

Udałam się na dworzec na Sobieskiego po "sieciówkę", tj. bilet miesięczny (ale nie wiem jak to się teraz nazywa, bilet metropolitalny? PEKA?). Chciałam się dowiedzieć ile kosztowałby mnie miesięczny bilet imienny, jak długo trwa wyrobienie sieciówki i czy trzeba mieć zdjęcie oraz czy można wyrobić kartę przez internet. Pamiętam, że w 2007 roku miałam imienną Warszawską kartę miejską, którą wyrabiało się na miejscu poprzez wpisanie długopisem numeru dowodu osobistego (o ile się nie mylę). Chciałam dowiedzieć się jak jest obecnie w Poznaniu bo wieki temu miałam tu komkartę ze zdjęciem, która kosztowała 11 zł i czekało się na jej wyrobienie dobrych kilka dni. Nie wiedziałam również ile kosztuje miesięczna sieciówka bo cenniki na stronie ZTM są według mnie niezbyt czytelnie przedstawione.

Tego dnia było -11 st. C. Z zewnątrz dość ładny, nowy budynek, oszklony... to co jednak w środku zastałam to skandal... Zapach okropny, nie da się tego opisać. Być może przebywali tam bezdomni, by się ogrzać. Ale nie jest to usprawiedliwienie dla ZTM. Metalowe siedzenia w poczekalni były brudne - na jednym ogromna plama czegoś w kolorze krwi. Brrr... Ale czekam w kolejce. Przy okienku jedna osoba. Czekam minutę z zasłoniętym szalem nosem bo "zapachu" nie mogę wytrzymać. Czekam drugą minutę, i już mi jest źle. W trzeciej minucie myślę sobie, że nie będę mogła Pani w okienku o nic zapytać mając zasłonięty nos. Wychodzę...

I tak kończy się moja chęć dojazdów do biura komunikacją miejską. Przypominają mi się jednocześnie historie z czasów, gdy nie miałam samochodu i jeździłam komunikacją miejską:

1) jak w tramwaju linii nr 8 był brzydki zapach bo siedział tam bezdomny otoczony jakimiś torbami :(,
2) jak w zatłoczonej dwunastce jakieś dziecko zwymiotowało parę osób za mną i musiałam wysiąść, bo jak tu jechać dalej,
3) jak w szesnastce, dzień po Tłustym Czwartku... ach... nie wiem, jak to napisać... było tłoczno... ja akurat siedziałam, wiele osób stało i nagle ktoś przejedzony... to było okropne... (in english: fart)...
4) jak w ósemce po tramwaju biegał wariat, otwierał okna i coś wykrzykiwał do siebie...
5) jak nie mogłam wejść do tramwaju bo było już za dużo ludzi;
6) jak w autobus wjechała kobieta samochodem VW Golf II a ja stałam wtedy przy kasowniku i uderzyłam się w zęby (na szczęście nie wypadły, ale trochę bolało :) miałam wtedy 14 lat )
7) jak w tramwaju pewna pasażerka o włos wsadziłaby mi w oko łodygę od róży;
8) jak jakiś chłopak kasujący bilet "bez trzymanki" w czasie nagłego hamowania tramwaju uderzył mnie łokciem w czoło (bolało bardzo)...
9) jak musiałam znosić zaczepki pijanych pasażerów...
10) jak spieszyło mi się a nic nie jechało zgodnie z rozkładem;
11) jak ciężko było w upały...
12) jak wszyscy musieli wysiąść bo była jakaś awaria.

Jednym słowem stwierdziłam ponownie, że wolę jednak stać w korkach niż narażać się na dodatkowe stresy.  Stan dworca na Sobieskiego utwierdził mnie w takim przekonaniu, przywołując moje najgorsze wspomnienia... 

Postanowiłam jednak sprawdzić, czy w moim przypadku rzeczywiście komunikacja miejska jest tańsza niż jazda samochodem.

Koszt jazdy samochodem

Do biura w centrum miasta będę miała ok. 6 km drogi w jedną stronę (czyli 12 km w dwie strony). Gdy nie ma korków dojeżdżam w ok. 15-20 minut. Niestety, gdy wracam są już korki i czas dojazdu to czasem nawet 1 godzina! Zamknięta jest bowiem Kaponiera, dodatkowo skrzyżowanie Żeromskiego/Dąbrowskiego jest w trakcie remontu i tworzą się tam korki.

Koszt dojazdu do biura, to u mnie parking 80 zł z VAT (parking na Matyi)/ za miesiąc + paliwo :) Ciekawe ile kosztuje mnie paliwo na dojazd do/z biura, tj.  w dwie strony?

Koszt paliwa wyliczyłam przy pomocy kalkulatora: http://paliwo.ulewa.com/

Przyjęłam, że:
1) moje auto spala w mieście ok. 7 l/100 km a w korkach maks. 9,0 l/100 km;
2) paliwo kosztuje ok. 4,55 zł z VAT;
3) jestem jedynym pasażerem i ważę ok. 56 kg :)

Według kalkulatora koszt jazdy:

1) do pracy (jazda bez korków) - koszt 2 zł
2) z pracy (jazda w korkach) - koszt 2,55 zł.

Czyli koszt w dwie strony to 4,55 zł :) Nawet nie przypuszczałam, że to są takie właściwie niewielkie kwoty ;) Cena paliwa się zmienia ale jak widać koszt dojazdu w dwie strony to ok. 5 zł.

Przypuśćmy, że pracuję 20 dni w biurze. Koszt dojazdu to ok. 91 zł. Jeśli wykupię abonament na parking, to łączny koszt miesięczny = 80 zł (parking) + 91 zł (paliwo), tj. 171 zł z VAT.
Ale parkingu w ostateczności nie muszę wykupywać... No i 50% VAT od wszystkiego mogę sobie odliczyć...

Nie wliczam tu oczywiście kosztów oleju, płynu do spryskiwaczy, OC itp. Wiadome również jest to, że dla samochodu lepiej jest gdy jeździ niż stoi...

A jaki miałabym koszt jazdy tramwajem?

Dojeżdżałabym tramwajem nr 10. Według rozkładu czas dojazdu to 19 minut. Samochodem mogę więc szybciej dojechać rano do biura. Po pierwsze dlatego, że czas dojazdu jest krótszy, po drugie dlatego, że na tramwaj muszę dojść dodatkowo jakieś 15 minut.

A jaka cena tej sieciówki? Chciałam ustalić to na Sobieskiego ale warunki naprawdę nie były ku temu sprzyjające... Na stronie internetowej jest kalkulator, ale też trudno jest mi uzyskać tam jednoznaczną odpowiedź. Jest tam tyle opcji, że nie mam pewności co i jak. Według kalkulatora ze strony ZTM wynikałoby, że bilet metropolitalny imienny na miesiąc kosztuje 102 zł... Dodatkowo musiałabym wyrobić bilet ze zdjęciem, co też zabiera trochę czasu i też kosztuje dodatkowo. No i trzeba pamiętać o doładowaniach.

Podsumowując, przejazd samochodem do biura w moim przypadku jest tańszy (nie wliczając parkingu), pewniejszy i spokojniejszy. Nadal będę więc generować poznańskie korki ;)


Jednocześnie jest mi bardzo przykro, że ZTM nie dba o czystość budynku na Sobieskiego. Niestety panujący tam zapach odstraszył mnie i zniechęcił do zakupu sieciówki... 

6 komentarzy:

  1. gówno prawda,dolicz koszt zakupu samochodu,czas w korkach,a jak dla ciebie jazda komunikacją to stres to żałosny jesteś

    OdpowiedzUsuń
  2. do tego umiesz prowadzić bloga a nie umiesz kupić biletu trasowanego...idiotka

    OdpowiedzUsuń
  3. No no, trzeba pamiętać o doładowaniu sieciówki, a paliwo się samo tankuje podczas przejeżdżania koło stacji benzynowej i wcale nie trzeba o tym pamiętać. A wszystkie informacje na temat karty Peka można znaleźć na stronie Peki - nie trzeba jechać na dworzec na Sobieskiego

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nie wliczam tu oczywiście kosztów OC, oleju". I właśnie w tym momencie Pani obliczenia stają się kompletnie bezsensowne. Może logiczniej byłoby wziąć pod uwagę "kilometrówki" z firm / urzędów, gdzie 1 km = 0,83 zł. 0,83x12 = 9,96, a nie 4,55.9,96 x 20 + 80 zł parking daje nam 279,20 zł. Wobec tego - pani obliczenia są kompletnie od czapy, biorąc pod uwagę całość kosztów, wynika, że de facto są one 3 razy wyższe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Równie dobrze mogłaś napisać że jesteś zbyt wygodna i w tramwaju nie zawsze możesz siedzieć a w samochodzie masz zagwarantowane siedzenie stojąc w korku, a jak wiadomo człowiek woli siedzieć niż stać. Ale skoro siedzisz z 8h w biurze to i w korku stojąc też możesz godzinami siedzieć tylko w przyszłości może Ci się to odbić na zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...