czwartek, 26 lutego 2015

Osiedle przy ul. Unii Lubelskiej i Falistej - część 1


Podczas sobotniego spaceru po Starołęce zauważyłam w oddali nieznane mi wieżowce. Wyglądały inaczej niż bloki, które widziałam na Ratajach. Gdy wróciłam do domu zaczęłam poszukiwać na mapach informacji na temat tego miejsca.
I odkryłam teren, o którym nigdy nawet nie słyszałam (obecnie mieszkam na Wildzie ale większość życia spędziłam na Piątkowie).
To osiedle przy ulicy Unii Lubelskiej i ulicy Falistej (między Starołęką a Rondem Żegrze).
Osiedle składa się z kilku wieżowców typu wielkapłyta. Bloki budowano w różnych latach, Najstarsze są z 1986 roku a najmłodszy z 2008 roku.
W niedzielę dotarłam tam :) Zdjęć osiedla zrobiłam sporo, bo około 70. Fotografie przedstawię w 4 częściach.




dojście na osiedle od strony Ronda Żegrze. Wieczorem może tu być nieprzyjemnie. Po jednej stronie są zakłady przemysłowe a po drugiej - taki oto teren otwarty:



A oto i pierwsze bloki. Adres: ulica Unii Lubelskiej nr 14 i 16.
Bloki wybudowano w 1997 roku.
Odnisłam wrażenie, że całe osiedle powstało z ostatnich resztek wielkiej płyty :)


te bloki na wprost to już osiedle przy ulicy Falistej. Wyglądają jak dwa złączone ze sobą punktowce z ulicy Obornickiej :) Tutaj publikowałam fotki poznańskich punktowców



te bloki są zespolone












c.d.n.

4 komentarze:

  1. Też kiedyś zwróciłem uwagę na ten teren. Ale mieszkać bym tam nie chciał.../Krzysztof W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie chciałabym tam mieszkać. Osiedle jest bardzo na uboczu, jakby z dala od świata. Żeby dojść np. na tramwaj trzeba iść około 15 minut dość nieprzyjemną wieczorem ścieżką (z jednej strony zakład przemysłowy, z drugiej trawy, krzaki). Bliżej jest co prawda przystanek autobusowy więc niezmotoryzowani mieszkańcy mają jakiś wybór. Ale ta ścieżka wygląda dość nieciekawie moim zdaniem...

      Usuń
  2. Może kiedyś się tam przejadę i też zrobię zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieszkam tam, jakoś nikt mnie nie zabił, żony, ani córki nie zgwałcił. Kontakt z miastem mam, skomunikowanie z miastem jest, na tramwaj nie chodzę przez kwadrans, odcięty od świata się nie czuję. Za to stosunkowo dużo ciszy i spokoju (pomijając czasem uciążliwe Krzesiny), a ze względu na nieodległy zakład Wrigley'a czasem pięknie czuć miętą. Latem dużo zieleni w okolicy, jesienią piękne kolory usychających drzew, śnieżną zimą wspaniały i rozległy widok za oknem.
    Lokalizację polecam tym wszystkim, którzy nie ulegają mrocznym komentarzom chwilowych odkrywców osiedla na uboczu.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz ochotę, to serdecznie zapraszam do podzielenia się swoimi opiniami na powyższy temat.
Mile widziane rodzinne wspomnienia, ciekawostki, plotki, opisy przeżyć czy subiektywna ocena dotycząca sfotografowanych przeze mnie miejsc. Takie komentarze są niezwykle cenne. Są wręcz na wagę złota! Dokumentujmy wspólnie nasz Poznań!