Często powtarzam: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Zabór pruski był złem, ale kamienice z tamtych czasów to już odrębny temat.
Ulica Śniadeckich od strony Głogowskiej i zabudowa wzniesiona dla Spółdzielni Urzędników Niemieckich wg projektu Josepha Leimbacha.
Budynki monumentalne, surowe, wydają się stać wyniośle i przytłaczać przy tym przechodniów.
Przechodziłam tamtędy po dwudziestu latach, od kiedy byłam tam pierwszy raz.
Całość zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
Powyżej: szara rzeczywistość, czyli jedno z podwórek na Śniadeckich...
Cieszę się, że są na nim nasi koci przyjaciele :)
Poniżej stary domofon (uwaga, prawdopodobnie nie pochodzi z początków XX wieku!)
Przechodząc takimi uliczkami lubię natrafiać na takie ciekawostki "przyrodnicze".
Budynki niemal pozbawione są jakichkolwiek detali, ozdób.
Gdzieniegdzie nad wejściem wypatrzeć można aniołka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli masz ochotę, to serdecznie zapraszam do podzielenia się swoimi opiniami na powyższy temat.
Mile widziane rodzinne wspomnienia, ciekawostki, plotki, opisy przeżyć czy subiektywna ocena dotycząca sfotografowanych przeze mnie miejsc. Takie komentarze są niezwykle cenne. Są wręcz na wagę złota! Dokumentujmy wspólnie nasz Poznań!